poniedziałek, 22 grudnia 2014

Prologue

Byłam już na krawędzi, a on był coraz bliżej. Nagle się potknęłam i spadłam z wysokości trzeciego piętra. Byłam przygotowana na śmierć, nie ja byłam tego pewna. Jednak nie umarłam... ktoś mnie złapał. Przestraszony razem ze mną, popatrzył na mnie, a potem do góry. Zauważył tam jakiegoś chłopaka, który szybko uciekł. Ja tylko szepnęłam do mojego wybawcy:
- Biegnij...- a on szybko zaczął biec.





Minął już chyba rok od tam tego wydarzenia. Jestem teraz z moim bohaterem na pikniku.Nagle on mnie przerzucił sobie przez ramię i ruszył przed siebię. Jak sie potem okazało jego celem była fonntana, zdenerwowana wrzasnęłam na niego:
- Leon, ty debilu ! Ta woda jest brudna i śmierdzi ! Przecież tutaj są zanieczyszczenia ! Zawieź mnie do domu ! W tej chwili !- on się śmiał, ale potem już przestał. Tylko popatrzył na mnie, a w jego oczach zauważyłam troskę i miłość. Szybko wziął mnie na ręce i zawiózł do domu.







Leżymy teraz na jego łóżku i patrzymy sobie w oczy. Bym mogła się na nie patrzeć wiecznie, te dwa szmaragdy... Aww... hipnotuzją mnie. Nagle on podwija powoli podwija moją bluzkę, a mnie przechodzi przyjemny dreszczyk wywoływany jego dotykiem mojego ciała. Zaczynam go całować namiętnie, a on oddaje każdy pocałunek. Już po chwili jestem w samej bieliźnie. Teraz ja przejmuję inicjatywę i pozbywam się jego ubrań.Oby dwoje jesteśmy już nadzy i wzajemnie robimy sobie przyjemność. On po chwili odrywa się ode mnie i pyta:
- Jesteś już gotowa ?- ja tylko kiwnęłam głową, po czym on wstaje i nakłada na swojego przyjaciela prezerwatywe. Zbilża się do mnie po czym zaczyna się gra wstępna, a ja chichocze. On przerywa i patrzy się na mnie z rozbawieniem, mówi:
- Tylko ty się śmiejesz przy grze wstępnej.- a ja się rumienię.






Dzisiaj jest druga rocznica naszego związku, jestem ciekawa co przygotował Leon. Czekam na niego w parku pod drzewem i chowam się przed deszczem, ponieważ mamy jesień. On po chwili przychodzi cały przemoczony i staje obok mnie. W jego oczach nie widze radości ani nic w tym stylu. Widze, że jest z jakiegoś powodu załamany. Przejęłam się nim i to bardzo, więc od razu zapytałam się dlaczego jest smutny. On przez długi czas nie odpowiadał, ale ja czekałam cierpliwie. Zaczął mi mówić o jego miłości do mnie, że jest nieskończona i wieczna. Nie wiem po co mi to mówił, bo ja to wiedziałam, ale słuchałam go uważnie. Kiedy skończył swoją wypowiedź popatrzył na mnie,a w jego oczach widziałam smutek i ból. Po chwili podszedł do mnie, myślałam, że chce mnie pocałować, ale tak się nie stało. Przysunął się do mojego ucha i wyszeptał prawie nie słyszalnie:
- Violu... ja... ja... ja wyjeżdżam.





Minęły już dwa lata od jego wyjazdu. Od tam tej pory nigdy już nie wymówiłam jego imienia. Chodzę na terapię systematycznie, ale ona nic mi nie daje. Ja po prostu nie potrafię o nim zapomnieć, dał mi za dużo wspomnień. Pewnie ma już nową i lepszą dziewczynę ode mnie, a o nasz wspólnych chwilach całkowicie zapomniał. Nieraz miałam myśli samobójcze, ale zawsze mnie ktoś powstrzymywał, więc odpuściłam sobie. Ale zamknęłam się w pokoju na klucz i nic nie jem ani nie pije, a jak już to bardzo rzadko. Praktycznie w ogóle z niego nie wychodze. Ciagle płacze i się trzęsę... jestem chora... chyba nieuleczalnie... Ja  go nigdy nie zapomnę... nigdy...


                                                                      ---//---
Prolog składa sie z samych wspomnień Violi. Jak widać Leon i Viola juz byli kiedyś razem ;/
Mam nadzieje, że to opowiadanioe będzie ciekawsze. 

Notka

To opowiadanie mi się nie podoba. Dlatego nie będę go kontynuować, a jak już to może kiedyś do niego powrócę. Mam już pomysł na nowe opowiadanie, więc nie jest tak źle xD prolog do nowego opowiadania może się już dziś pokazać, ale jeszcze nie jestem pewna xD

sobota, 20 grudnia 2014

2 Rozdział: Spotkanie

~ Alex ~
Spacerowałem po parku gdy nagle zobaczyłem jakąś dziewczynę, która dostanie zaraz piłką, więc szybko do niej podbiegłem i w ostatniej chwili ją złapałem. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Miała cudne czekoladowe oczy. Kiedy nagle się ocknąłem i usłyszałem, że dziewczyna chce już normalnie stać. Szybko zrobiłem to co chciała i do niej zagadałem :
- Nic Ci nie jest? A tak w ogóle jestem Alex, a ty?
- Nic mi nie jest. Wszystko jest okey. Dzięki, że mnie uratowałeś przed upadkiem. Miło mi, jestem Violetta.
- Masz śliczne imię.- dziewczyna się delikatnie zarumieniła- Dasz się zaprosić na lody ?
- Hm... ciekawa propozycja. No dobrze zgadzam się.
~ Violetta ~
Alex jest bardzo miły. Dowiedziałam się, że mieszka w BA od roku, więc nie tak długo. Zaproponował mi zwiedzanie, oczywiście się zgodziłam. Umówiliśmy się na jutro. Dziwnym trafem kiedy wybieraliśmy lody, nie pytał się mnie jakie chce smaki tylko sam wybrał i akurat były to moje ulubione, czyli karmelowy i waniliowy. Kiedy chciałam już wracać do domu, odprowadził mnie. Pożegnaliśmy się i udałam się do swojego pokoju. Po chwili do pokoju weszła Olga z kolacją:
- Gdzie panienka była przez cały dzień?
- W parku, a potem poszłam na miasto - delikatnie się zarumieniłam, więc szybko opuściłam głowę.
- Sama? - spytała podejrzanie.
- T-tak.-  odpowiedziałam niepewnie.
- Hm... kochaniutka, powiedzmy, że Ci wierze.- powiedziała i wyszła.
Odetchnęłam z ulgą. Poszłam do łazienki, zrzuciłam z siebie sukienkę i wskoczyłam pod prysznic. Puściłam letnią wodę, po czym namydliłam się czekoladowym żelem i umyłam włosy kokosowym szamponem. Zakręciłam wodę i stanęłam na zimnych kafelkach, poczułam ten przyjemny dreszczyk. Zjadłam kolację przyniesioną przez Olgitę, umyłam zęby i w końcu poszłam spać.
~ Następnego dnia. Violetta ~
Wstałam o 10:00 czyli wcześnie jak dla mnie. Dostałam sms'a od Alexa, że będzie na mnie czekał tam gdzie się poznaliśmy o 12:00 czyli mam jeszcze czas. Wykonałam ranną toaletę i ubrałam się w to.  Zeszłam na dół i zobaczyłam jak rodzice odchodzą od stołu. Olga zrobiła pyszne naleśniki z nutellą i dżemem. Zjadłam 2 naleśniki z nutellą i ruszyłam na dwór, chociaż była dopiero 10:45. Poszłam do jakiejś kawiarenki i zamówiłam sobie wodę. Po chwili przyszła kobieta z zamówioną przeze mnie wodę. Odkręciłam zakrętkę od butelki, kiedy nagle ktoś na mnie wpadł. Nie no ja to mam szczęście, jestem tutaj dopiero dwa dni, a już dostałam piłką w głowę i jestem ochlapana wodą. Kiedy zobaczyłam winowajcę, zakręciło mi się w głowie i wiedziałam, że będę mieć kilka siniaków, ale tak się nie stało.Ten cudny szatyn mnie złapał. Patrzyliśmy sobie w oczy, jego oczęta były jak szmaragdy. Byłam zahipnotyzowana. Nasze usta były w bardzo niebezpiecznej odległości, ale on nagle się ocknął się i postawił mnie.A tak pragnęłam tego pocałunku.
~ Leon ~
Szedłem zapatrzony w komórkę, bo pisałem z Fede o jutrzejszym wyścigu. Gdy nagle poczułem, że na kogoś wpadłem i zostałem ochlapany wodą. Gdy popatrzyłem na dziewczynę, było po niej widać, że była zła, ale gdy na mnie popatrzyła jej grymas nagle zniknął z twarzy. Straciła równowagę i szybko ją złapałem. Miała czekoladowe oczy, utonąłem w nich. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów, ale nagle przypomniało mi się, że chodzę z Larą, więc szybko ją postawiłem i przedstawiłem się:
- Hej... Jestem Leon, przepraszam, że tak nagle na ciebie wpadłem, ale pisałem z kumplem. Nic Ci nie jest?
- Hej... Miło mi, nic się nie stało.- zarumieniła się i spuściła głowę.- Jestem Violetta.
- Nie ukrywaj tych rumieńców, słodko wtedy wyglądasz.- dziewczyna znowu zrobiła poprzednią czynność i podniosłem jej podbródek, znowu między nami była niebezpieczna odległość. Jednak tym razem to ona mnie delikatnie odepchnęła, byłem speszony.- Może podasz mi swój numer, bym potem do ciebie zadzwonił i byśmy się umówili, oczywiście tylko na spotkanie, żeby lepiej się poznać.- powiedziałem z dziwnym uśmiechem.
- Z wielką przyjemnością.- podali sobie swoje telefony i wpisali numery.- Dzięki, ja muszę już iść, do zobaczenia.- ja się tylko uśmiechnąłem i powiedziałem, że potem do niej zadzwonię.
       

                                                          $%^&*
Kolejny krótki i beznadziejny rozdział -__-
Nie wyszedł do końca tak jak chciałam ;/
Hm... kolejny rozdział będzie jutro xD 
mam nadzieje, że będzie lepszy xD



piątek, 19 grudnia 2014

1 Rozdział

~Violetta~
Aktualnie jestem w samolocie... Nienawidzę tego... Ugh... Siedzę koło jakiegoś starszego pana, który sobie smacznie śpi na moim ramieniu. Ciągle przekładam mu głowę na drugą stronę lecz on dalej robi to co wcześniej, więc się poddaję. Z drugiej strony siedzą moi "rodzice", na okrągło rozmawiają przez telefon i uzgadniają różne terminy na jakieś ważne spotkania. Nie mam co robić, więc zakładam słuchawki i puszczam moją ulubioną piosenkę Bang Bang. Po jakimś czasie zasypiam.
~ 4 godz. później~
Budzę się nagle i wyczuwam turbulencje, więc nadal jestem w samolocie. Strasznie się boje tego momentu, zawsze mam wtedy czarne scenariusze... 
Całe szczęście PRZEŻYŁAM i jesteśmy na miejscu w BA. Wysiadam z samolotu z rodzicami i udajemy się do limuzyny. Między nami panuje niezręczna cisza zresztą tak jak zawsze. Nudzi mi się, więc wchodzę na facebook'a i przeglądam tablice. Nie ma nic ciekawego, więc wychodzę z portalu.Akurat jesteśmy już na miejscu. Ojciec i matka idą pierwsi za nimi ja, a na samym końcu idzie Ramallo z walizkami przy tym pomaga mu szofer. Kiedy ujrzałam nasz dom, nie wywarł na mnie żadnego wrażenia, bo mieszkałam już w podobnych. Razem z rodzicami weszliśmy do środka i od razu przywitała nas nasza gosposia Olgita:
- Witam państwa - kiwneli tylko głowami i odeszli- Ooo... Violu jak ja cie dawno nie widziałam, ale wyrosłaś i jeszcze bardziej wyładniałaś
-Aaauuuu... Olga zaraz mnie udusisz...- gosposia natychmiast przestała mnie tulić
- Przepraszam Violu, ale tak bardzo się stęskniłam
Ja się tylko zaśmiałam. Nagle jej wzrok powędrował na Ramallo. Miał przechlapane, nie chciało mi się przyglądać tej sytuacji, więc szybko zapytałam się gosposi gdzie mój pokój i tam się udałam. Rozpakowałam kilka rzeczy i przebrałam się w to. Następnie powiadomiłam Olgitę, że wychodzę. Chciałam się zapoznać z nową okolicą. Na początku poszłam do parku, zobaczyłam jak jacyś chłopacy grali w nogę gdy nagle dostałam piłką w głowę. Byłam przygotowana na twarde lądowanie, więc zamknęłam oczy lecz tak się nie stało. Ktoś mnie złapał, wyczułam, że był bardzo umięśniony. Tym kimś był...


                                                              -#-&-*-^-%-$-#
Ach, jak ja lubię kończyć w takich momentach xDD ^_^
Jak myślicie kto złapał naszą Violkę ? :D
Dowiecie się tego w następnym rozdziale, który prawdopodobnie pojawi się jutro :)
Przepraszam za ten prolog, nie umiem ich pisać xD 
Dzisiaj tylko z perspektywy Violi, ale jutro będzie także z Leona :3 

Prolog

Ona - Violetta Castillo 17-letnia dziewczyna, kocha muzykę i taniec. Jej rodzice się nią nie przejmują i dają jej tylko pieniądze, ponieważ uważają, że to jej wystarczy. Nie ma przyjaciół ani chłopaka, ponieważ ciągle się przeprowadza. Była już w wielu krajach, a teraz zmierza do BA (Buenos Aires). Dziewczyna jest słaba psychicznie, ale w jej życiu zajdą zmiany...
On- Leon Verdas 19-letni chłopak, jeździ na motocrosie. Ma kochających rodziców z którymi spędza miło czas. Ma przyjaciół, chodzi z Larą, dziewczyna nie jest mu wierna. Obecnie mieszka w BA. W jego dotychczas spokojnym życiu coś się zmieni...


                                                                  -#-$-^-&
Czy Violetta spotka Leona?
Jeśli TAK co z tego wyniknie?
Może spotkają się przypadkiem i tylko tyle...?