- Biegnij...- a on szybko zaczął biec.
Minął już chyba rok od tam tego wydarzenia. Jestem teraz z moim bohaterem na pikniku.Nagle on mnie przerzucił sobie przez ramię i ruszył przed siebię. Jak sie potem okazało jego celem była fonntana, zdenerwowana wrzasnęłam na niego:
- Leon, ty debilu ! Ta woda jest brudna i śmierdzi ! Przecież tutaj są zanieczyszczenia ! Zawieź mnie do domu ! W tej chwili !- on się śmiał, ale potem już przestał. Tylko popatrzył na mnie, a w jego oczach zauważyłam troskę i miłość. Szybko wziął mnie na ręce i zawiózł do domu.
Leżymy teraz na jego łóżku i patrzymy sobie w oczy. Bym mogła się na nie patrzeć wiecznie, te dwa szmaragdy... Aww... hipnotuzją mnie. Nagle on podwija powoli podwija moją bluzkę, a mnie przechodzi przyjemny dreszczyk wywoływany jego dotykiem mojego ciała. Zaczynam go całować namiętnie, a on oddaje każdy pocałunek. Już po chwili jestem w samej bieliźnie. Teraz ja przejmuję inicjatywę i pozbywam się jego ubrań.Oby dwoje jesteśmy już nadzy i wzajemnie robimy sobie przyjemność. On po chwili odrywa się ode mnie i pyta:
- Jesteś już gotowa ?- ja tylko kiwnęłam głową, po czym on wstaje i nakłada na swojego przyjaciela prezerwatywe. Zbilża się do mnie po czym zaczyna się gra wstępna, a ja chichocze. On przerywa i patrzy się na mnie z rozbawieniem, mówi:
- Tylko ty się śmiejesz przy grze wstępnej.- a ja się rumienię.
Dzisiaj jest druga rocznica naszego związku, jestem ciekawa co przygotował Leon. Czekam na niego w parku pod drzewem i chowam się przed deszczem, ponieważ mamy jesień. On po chwili przychodzi cały przemoczony i staje obok mnie. W jego oczach nie widze radości ani nic w tym stylu. Widze, że jest z jakiegoś powodu załamany. Przejęłam się nim i to bardzo, więc od razu zapytałam się dlaczego jest smutny. On przez długi czas nie odpowiadał, ale ja czekałam cierpliwie. Zaczął mi mówić o jego miłości do mnie, że jest nieskończona i wieczna. Nie wiem po co mi to mówił, bo ja to wiedziałam, ale słuchałam go uważnie. Kiedy skończył swoją wypowiedź popatrzył na mnie,a w jego oczach widziałam smutek i ból. Po chwili podszedł do mnie, myślałam, że chce mnie pocałować, ale tak się nie stało. Przysunął się do mojego ucha i wyszeptał prawie nie słyszalnie:
- Violu... ja... ja... ja wyjeżdżam.
Minęły już dwa lata od jego wyjazdu. Od tam tej pory nigdy już nie wymówiłam jego imienia. Chodzę na terapię systematycznie, ale ona nic mi nie daje. Ja po prostu nie potrafię o nim zapomnieć, dał mi za dużo wspomnień. Pewnie ma już nową i lepszą dziewczynę ode mnie, a o nasz wspólnych chwilach całkowicie zapomniał. Nieraz miałam myśli samobójcze, ale zawsze mnie ktoś powstrzymywał, więc odpuściłam sobie. Ale zamknęłam się w pokoju na klucz i nic nie jem ani nie pije, a jak już to bardzo rzadko. Praktycznie w ogóle z niego nie wychodze. Ciagle płacze i się trzęsę... jestem chora... chyba nieuleczalnie... Ja go nigdy nie zapomnę... nigdy...
---//---
Prolog składa sie z samych wspomnień Violi. Jak widać Leon i Viola juz byli kiedyś razem ;/
Mam nadzieje, że to opowiadanioe będzie ciekawsze.